• Wpisów:9
  • Średnio co: 205 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 01:35
  • Licznik odwiedzin:2 131 / 2056 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wkońcu postawiłem swoje pierwsze kroki w kierunku spełniania swoich pasji i marzeń
Nagrałem swój pierwszy, napisany przez siebie kawałek
Może jakościowo nie jest najlepiej, gdyż nasze możliwości sprzętowe były raczej ubogie,ale wkońcu każdy od czegoś zaczynał.Także szału nie ma,dupy nie urywa, ale jak na pierwszy kawałek jest nieźle

Najbardziej sie bałem o opinie innych, która ku mojemu zdziwieniu była mega pozytywna.Większość moich znajomych wciska mi propsy i gratuluje talentu i życzy dalszego rozwoju w tym kierunku,co tylko bardziej mnie nakręca i motywuje do dalszego działania Tak więc na pewno na tym jednym numerze nie pozostanę.

Po pierwsze: trzeba zainwestować w lepszy sprzęt.Jest to wydatek paru stówek, ale myślę że warto jeżeli chcę się zabrać za to na poważnie.

Po drugie : muszę więcej pisać by się coraz bardziej rozwijać lirycznie no i oczywiście żeby mieć co nagrywac

I po trzecie: muszę poćwiczyć dykcję i swoje umiejętności nawijania w czym mistrzem że tak powiem nie jestem xd Ale mam nadzieje że będzie progres.

Tak więc już bez zbędnego pierdzielenia zapraszam oczywiście do przesłuchania mojego numeru a pod wpisem możecie w komentarzach napisac co myślicie i wyrazić swoją opinie


ps: można sie jarać

__________________________________________________

Wiesz? To chyba był jedyny sposób w jaki potrafiłem wyrazić ból po naszym rozstaniu...
Dużo osób mnie pyta o kim myślałem pisząc tekst tej piosenki,dla mnie ważne jest tylko to, że ty słuchając tego doskanale wiesz, że każde pojedyńcze słowo tego tekstu, kierowane jest właśnie do ciebie...
  • awatar Gość: Po usłyszeniu tego kawałka moją pierwszą myślą było dokładnie to co napisałeś:że każde pojedyncze słowo tego tekstu, kierowane jest właśnie do mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Gdybyśmy tylko tak mogli działać nie bacząc na konsekwencję swoich czynów.Gdybyśmy mogli choć przez moment żyć dokładnie tak, jak byśmy chcieli,nie przejmując się innymi ludźmi ani całym światem.I nie mówię tu teraz o tym, byśmy mogli zabijać ludzi(choć to kuszące by samemu wymierzyć sprawiedliwość paru osobą heh ) i nie mówię o tym by móc pójść do sklepu i wynieść co tylko nam się podoba(choć przydała by się nowa plazma xd )Mówię tu o tym, byśmy mogli np teraz wstać, spakować się i wyjechać przed siebie, zostawiając w tyle nasze całe doczesne życie,wszystkich przyjaciół, rodzinę i wszystkie zmartwienia i zacząć gdzieś życie zupełnie od nowa.
Lub gdyby tak każdy mógł być sobą i zachowywać się jak tylko chcę, bez obawy że ktoś go za to skrytykuje lub zacznie oceniać.ciekawe ilu z naszych znajomych okazało by się całkiem innych niż dotychczas.Ciekawe ile osób na codzień nosi maskę, a gdyby tylko miało okazję zrzuciło by ja bez wahania.

Lecz jest to tylko pusta wizja utopijnego świata która nigdy nie będzie miała miejsca.Dobrze że za marzenia nie karają,pewnie połowa z was miała by już dożywocie hehe xd

Najśmieśniejsze w tym wszystkim jest to,że miałem ostatnio taką możliwość,tak po prostu wyjechać, zostawić tu całe swoje życie i zacząć nowe, daleko stąd... z osobą której zapewne długo nie będzie mi już dane zobaczyć.
Gdybym tylko miał pewność, że chcesz tego tak samo jak ja,gdybym tylko wiedział, że warto zaryzykować...
lecz jedno wiem na pewno,że w innych okolicznościach na pewno nie siedział bym teraz przed komputerem,i nie zastanawiał się, co by było gdyby...

Lecz kto wie,wkońcu nie było to nasze ostatnie spotkanie

A na koniec trochę mojej twórczości, czyli kącik niespełnionego poety xd

"Jutro jeszcze wzejdzie słońce,wiem to póki mam marzenia,a świat skończy się w momencie, kiedy doznam ich spełnienia"
 

 
Dzisiaj niestandardowo zamiast na końcu wpisu, umieściłem myśl swojego autorstwa już w tytule

To śmieszne, jak ludzie którzy nie radzą sobie z własnym życiem, starają się dawać nam rady.Tacy ludzie potrafią nie raz wznieść się na wyżyny hipokryzji i przykładowo zaleczając kaca po tygodniowym ciągu alkoholowymy, mówią ci żebyś przestał tyle pić

Siada to wtedy takie coś przed tobą i rzucając sentencje niczym Paulo Coelho, zgrywa wielkiego filozofa próbując nakierowac twoje życie na właściwe tory Ze skupioną miną i poker facem na twarzy, nakreśla ci alternatywne rozwiązania każdej sytuacji, malując wykresy i diagramy, a w gratisie dorzuca ci jeszcze roczny plan finansowy dla twojej rodziny wraz z ograniczeniem wydatków xd

W rzeczywistości ich rady wyglądają mniej więcej tak:

Zazwyczaj wiąże się to z tym, iż ludzie nie radząc sobie ze swoimi problemami starają się "naprawić świat" gdyż jest to dla nich swego rodzaju ucieczka.Ale zamiatanie problemów pod dywan nic nie daje,gdyż wcześniej czy później i tak będzie trzeba się zmierzyć z każdym pojedyńczym błędem...

Więc teraz ja mam radę dla wszystkich ludzi, starających się dawać mi swoje rady, podczas gdy ich życie to jeden wielki bajzel:
Musicie mówić trochę głośniej, bo z dna w którym się aktualnie znajdujecie trochę słabo was słychać heh

Wiec zastanówcie się wszyscy, zanim dacie następnym razem komuś "dobrą rade" czy i wasze życie nie wymagało by lekkiej korekty i zastanowienia się nad swoim postępowaniem.I weźcie głęboki oddech, bo doczepiając sobie kolejną kotwice ciężko wam będzie wypłynąć na powierzchnie

__________________________________________________

A na koniec dorzucam dobrą radę dla Insomni xd

 

 
Ilu z was w życiu zboczyło ze ścieżki którą chciało iść przez życie?

Ilu z was stoi dziś w miejscu o którym istnieniu nawet nie wiedziało?

Ile ludzi wyrzuciło swoje dawne plany do kosza, by nauczyć się że planowanie przyszłości jest bez sensu, bo Bóg czytając nasze plany ma niezłą beke xd

Rozejrzyjcie się teraz wokół siebie,spójrzcie na swoje odbicie w lustrze,wyglądnijcie przez okno.Czy wasze życie wygląda dokładnie tak, jak to sobie wyobrażaliście jeszcze miesiąc, rok,kilka lat temu??? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to najwidoczniej udało ci się odgadnąc boski plan i spełniasz go konsekwetnie punkt po punkcie
Ja niestety nie miałem tyle szczęścia, a moje życie wywróciło się do góry nogami,a ziemia zmieniła bieguny xd
Nauczyłem sie przyjmować życie jak leci bo i tak zawsze dostajemy od losu to czego najmniej się spodziewamy.

To dziwne uczucie, kiedy osoba którą kochało się nad życie leży teraz w ramionach innego faceta,a ty w tym czasie przygotowujesz innej kobiecie śniadanie do łóżka.
Ale tak najwidoczniej musiało być,choć nigdy nie wiadomo, czy w którymś podpunkcie nie jest nam dane znów skierować swoje ścieżki. A póki co idę nadal cieszyć się życiem,kto wie, co przyniesie mi dzisiaj kolejny dzień


A na koniec wyrywek z tekstu mojej piosenki:

"to co powstało z prochu,czas obróci w ten sam stan
chcę oszukać przyszłość, choć los ma gotowy plan"
  • awatar MrGooder: @Insomniaa: ciesze się że moje wpisy do kogoś trafiają :) i dokładnie tak jak napisałaś,nie warto tracić czasu na bawienie się we wróżke,lepiej upiec sobie ciastko i samemu włozyć do niego wróżbę ;)
  • awatar Insomniaa: Czytając ten wpis mam wrażenie jakbym czytała o sobie... Moje plany na przyszłość też legły w gruzach, mimo że nigdy bym się tego nie spodziewała. Teraz próbuję budować na nowo. Boskiego planu nie odgadnę, ale mogę napisać własny i dążyć do jego spełnienia ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czy życie to zimna suka bo ludzie to kurwy? Czy też ludzie są skurwiali, bo zmusza ich do tego życie?

Jednym słowem: my gorszymy świat,czy świat gorszy nas?

W rzeczywistości, jest to tak naprawdę błędne koło, które raz wpędzone w ruch, już zawsze będzie się kręcić.To coś w stylu:
-Czemu pijesz?
-Bo jestem smutny
-A czemu jestes smutny?
-Bo pije

Ale czy każdy wcześniej lub później musi zostać trybikiem tej maszyny? Czy też można na przekór wszystkiemu, isć własną ścieżką pierdoląc cały system?Czy w tych czasach można wogóle pozwolić sobie na "przywilej" bycia sobą?

Ja całe życie starałem się być inny niż wszyscy,przez co nie raz się już przejechałem i nie raz zostałem zraniony.
Mówią, że kto ma miękkie serce, musi mieć twardy tyłek.Ja miałem na tyle pecha, że mój tyłek jest tak samo miękki jak moje serce,przez co upadki na niego były zawsze bardzo bolesne.

A to znów odsyła nas do głównego pytania:
Czy można pozwolić kopać się w dupe,będąc miłym dla innych, czy też trzeba być bezwzględnym i zimnym by nie zostać zjedzony przez resztę i móc przetrwać w dzisiejszych czasach?

Zawsze obstawałem przy pierwszej opcji, gdyż wierzyłem w jedną ważną rzecz:
ŻE WARTO
No właśnie... czy warto?
Wiele wydarzeń w moim życiu sprawiło, że zacząłem coraz mniej w to wierzyć.A co za tym idzie: Zmieniłem się.Ozięmbłem,stałem się wyrachowany,i nabrałem dystansu do świata.
Tak naprawdę nigdy tego nie chciałem.Tak po prostu wyszło,z moim większym, lub mniejszym udziałem...

Lecz ostatnie 2 wydarzenia z udziałem tej samej osoby, dały mi sporo do myślenia.

-Siedziałem z nią na łóżku, gadając jak zwykle o bzdurach, o których kiedyś potrafiliśmy rozmawiać godzinami. Lecz w pewnym momencie nastąpiła cisza... A ona spojrzała mi w oczy, jak nikt inny nie potrafi tego zrobić i powiedziała:
-Jesteś naprawdę dobrym człowiekiem i masz złote serce,nie zmieniaj się.
-Lecz ja już byłem inny,a przynajmniej starałem sie tak uważać...

No i z tym uważaniem wiąże się druga historia

Ta sama mądra osoba powiedziała mi dzisiaj:
-Im dłużej udajemy kogoś kim nie jesteśmy, tym bardziej zatraca się granica między naszą osobowością, a tym kogo udajemy.Aż pewnego dnia po prostu przestajemy udawać,bo maska którą założyliśmy, przylgnęła już do nas na stałe.

I tego własnie się najbardziej boję. Że pewnego dnia gdy spojrzę w lustro,nie zobaczę juz w nim swojego odbicia...

__________________________________________________

Nauczyłaś mnie wszystkiego, co dzisiaj potrafię. Dzięki tobie wyrosłem na człowieka, który dziś,może już pewnie kroczyć przez życie.Lecz nigdy nie spodziewałaś się,że wyciągne od ciebie lekcje,na których nigdy nie powinno mnie być...

A na sam koniec, standardowo trochę mojej twórczości Powiązanej oczywiście z tematyką wpisu :


nikt nie mówił, że twe życie będzie łatwe
tonąc w morzu przeciwności,sami tworzymy swą tratwę
w wojnie o marzenia, wyzbyłem się ludzkości
tu uczucia słabością, zaś atutem brak miłości
jesteś tylko trybem, kawałkiem systemu
zamiast stać po jego stronie, zginę w walce przeciw niemu
musisz sam o siebie zadbać, tu nie przyjdzie wsparcie
wierząc w pomoc od innych, przegrywasz na starcie
  • awatar MrGooder: @Owa mądra osoba, o k: najważniejsze jest by znaleźć sobie osobę która w cb uwierzy i sprawi że będzie warto.i chociażby dlatego, że ty we mnie wierzysz będe podtrzymywał twoją wiarę w ludzkosć :)
  • awatar Gość: Zawsze w głębi duszy powtarzałam sobie, że może i ludzie są źli, ale póki Ty jesteś dobry nigdy nie przestanę wierzyć, że i świat jest dobry. Proszę Cię więc: Nie zmieniaj mojego przekonania, bo ja bardzo chcę aby świat pozostał dobry...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Miłość uszczęśliwia, wnosi sens w nasze życie, sprawia że stajemy się lepszymi ludźmi, ale także zaślepia, ogłupia i zamienia nasze mózgi w kisiel, by druga osoba mogła nie zauważenie pociągać za przywiązane już wcześniej do nas sznurki.

Instytucja miłości powinna być piękna. Ludzie powinni się uzupełniać, a nie ograniczać. Powinniśmy przy drugiej osobie czuć się swobodnie, a nie jak w klatce.
Jak to się dzieje, że z normalnie myślących osób pod wpływem miłości stajemy się tak ślepi, a gdy w końcu się otrząsamy okazuje się, że straciliśmy już wzrok.
W imię miłości jesteśmy w stanie zrobić naprawdę wiele. Potrafimy zerwać kontakty z przyjaciółmi, zmienić diametralnie swój tryb życia, swoje zachowania i nawyki, zatracić kontakt ze światem i zaprzedać siebie i swoją dusze w imię czego?Miłości?

Jeżeli ktoś nas naprawdę kocha - to nam ufa, i nie jest zazdrosny o naszych przyjaciół i znajomych z którymi spędzamy czas.

Jeżeli ktoś nas naprawdę kocha - to nie potrzebuję zmiany naszych zachowań i nawyków, bo przecież pokochał nas za to kim jesteśmy.

Jeżeli ktoś nas naprawdę kocha - to nie ucieknie, gdy zaczną pojawiać się problemy, bo miłość to wspólna walka z przeciwnościami losu.

Lecz My, pod wpływem tej domniemanej miłości, tworzymy sobie wyidealizowany obraz drugiej osoby i nie jesteśmy w stanie kompletnie dostrzec jej wad i podczas kiedy ona powoli zaczyna przyczepiać do nas kolejne sznurki, My z uśmiechem na twarzy zaczynamy uczyć się na pamięć roli w jej teatrzyku.

Ja raz odgrywałem rolę w czyimś filmie i wbrew pozorom nie była to komedia romantyczna, lecz science-fiction z elementami horroru.
Teraz tworzę własny film. A osoba u mego boku nie będzie w nim aktorem, lecz nakręci go razem ze mną.

_____________________________________________________________


Wiesz co? Jesteś śmieszny. Przez tyle lat prawiłeś mi morały o zaślepieniu, a dzisiaj skomlesz jak pies kiedy ona tylko pstryknię do ciebie palcami...

A na sam koniec: cytat made by me
"Każdy kiedyś zapłaci za wypowiedziane słowa. Można nadal pisać rozdział, lecz nie zacząć go od nowa... "
  • awatar Insomniaa: Bardzo prawdziwy wpis i zgadzam się ze wszystkim w 100%. Gdybym miała napisać coś na ten temat, to chyba napisałabym to samo prawie słowo w słowo. Miłość naprawdę zaślepia i czasem przez nią jesteśmy gotowi przepłynąć ocean dla kogoś, kto dla nas nie przeskoczyłby nawet kałuży...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kocham swój słomiany zapał. Całe życie postanawiam sobie różne rzeczy i wyznaczam sobie cele i zazwyczaj kończy się to tylko na gadaniu. Nawet ten blog odzwierciedla moje podejście. Postanowiłem sobie, że będe go regularnie prowadził i skończyło się tylko na dwóch wpisach. Brak konsekwencji w ludzkich działaniach i realizacjach swoich marzeń, wiąże się z wieloma czynnikami takimi jak brak wiary w siebie czy brak motywacji do działania. Bardzo często również ograniczaja nas inni ludzie, gdyż boimy sie co sobie pomyślą, przynajmniej tak jest w moim przypadku.

Ostatni burzliwy okres w moim życiu wiele mnie nauczył. Teraz zamiast mówić - działam. Zamiast stać w miejscu, idę cały czas do przodu,nawet jeżeli nie wiem gdzie mnie ta droga zaprowadzi. Zbyt wiele czasu straciłem w życiu na przejmowaniu się opinią innych. Przejmowałem się tym do tego stopnia, że pewnego dnia zadałem sobie pytanie dla kogo ja żyje? Dla siebie czy dla innych? Bo kiedy odwróciłem się w tył przekonałem się, że już dawno zatraciłem w tym wszystkim siebie i swoje marzenia, a przecież "być soba przede wszystkim" to moje życiowe motto...

Mimo wszytko nie żałuję swojej przeszłości, bo nawet stanie w miejscu i brak wiary w siebie mnie czegoś nauczyło.
Bo przecież:

"Żyć godnie to nie znaczy nie upadać
Każdy robi błędy, ważne jak będziesz wstawać"

Ja już wstałem i nigdy więcej nie zamierzam upaść.

"Gdy opadnie popiół
tylko przetre stół
w środku wojny krwi i potu
nic więcej, już więcej nie zetnie mnie z nóg."

Na sam koniec myśl mojego autorstwa

"Próbujesz mnie oceniać i wskazywać dobrą drogę?
Usuń się spod moich butów albo sam ci w tym pomogę."
 

 
Nie do wiary jak szybko płynie czas
Wczoraj mali dziś dorosły świat
Wciąż pamiętam pierwszy szkolny dzień
Tak wyraźnie widzę to

Tak,przedwczoraj oficjalnie skończyłem technikum,i jestem szczęśliwym posiadaczem świadectwa, na które jednak wole nie patrzeć, gdyż zaniża to moje ocenę o swojej domniemanej inteligenci heh

Później zemsta Rafała, i nagle okazuje się że jestem miłośnikem hannah montany i hello kitty (ale spokojnie,i tak wszyscy wiemy że jesteś ciepły,to tylko kwestia czasu aż ci to udowonie )

a późnym wieczorem oczywiście to co tygryski lubią najbardziej, czyli wielka popijawa z największymi debilami jakich znam.
dzięki panowie było zajebiście


A wieczór w paru słowach to: początkowa stypa która w miarę upływu czasu rozkręciła się pod wpływem napojów wyskokowych i marihunaen xd później wpadł nasz nauczyciel od matmy i kłopoty większości z przerzuceniem się z per pan na "Mirek"
no i oczywiście finalizacja wieczoru w postaci naszego wyskoku w plener i skandowania na całe miasto zaszczytnych okrzyków: 4TB 4TB!!!

reszta wieczoru to już czyste odpały i totalna rozwałka,więc pozostawię to bez komentarza

oczywiście jak na Rafała przystało zgrabnym ruchem zabrało go życie,tak więc nie obyło się zaliczenia przez niego wszystkich ścian płotów krzaków i wszystkiego innego co można było spotkać po drodze,a wisienką na torcie było półtoragodzinne puszczanie przez niego zwierzątek przez moje okno.

jeżeli uda mi się dostać to umieszczę do tego wpisu jeszcze jakieś zdjęcia,bo te które na razie posiadam raczej się nie nadają xd
 

 
Epilog zawsze może być prologiem...

o taaaak, dziś nie mogę się z ty nie zgodzić chociaż ten jeden raz cieszę się że ty zawsze masz rację ;*

To dziwne, jak pojedyncze sytuacje potrafią zmienić diametralnie sposób naszego myślenia i sprawić, że przestajemy już być tym samym człowiekiem co wcześniej.
Ludzie nie zmieniają się miesiącami,latami,oni zmieniają się w mgnieniu oka, własnie przez to jedno wydarzenie,tą jedną chwile,która wywraca nasz świat do góry nogami i sprawia,że już nigdy nie spojrzymy na nasze życie w ten sam sposób co kiedyś...

Lecz dlaczego potrzebujemy szoku by móc obudzić się ze snu którym na co dzień żyjemy?Dlaczego sami nie potrafimy otrząsnąć się z pewnych złudzeń które wokół siebie wytwarzamy?Pewnie dlatego, że po prostu wolimy udawać że nie widzimy pewnych faktów,gdyż jest nam tak po prostu łatwiej,a gdy życie przysłowiowym "kopem w dupę" zbija nam naszą otoczkę iluzji,nie możemy już dłużej udawać że nie dostrzegamy tego co mamy pod nogami, praktycznie się już o to potykając...

Jednym słowem: patrzymy,lecz nie widzimy
słuchamy,lecz nie słyszymy

a cały ten wpis skwituje swoim własnym przemyśleniem:
(każdy wpis postaram się zakończyć cytatem swojego autorstwa,nie żeby był ze mnie jakiś wielki filozof )

"żyjemy jakby jutro miało nie przyjść,jednocześnie wierząc, że będziemy żyć wiecznie"
  • awatar Gość: Jakoś tak twój wpis jest mi cholernie bliski... dziwne. Czuje się jakbym mówiła coś podobnego kiedyś... :> "W życiu nie chodzi o to by wygrać, tylko by z satysfakcją dotrwać do końca"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›